Nowe przygody Conana

przez , 05.maj.2012, w Gry i inne wieści

Jestem świeżo po seansie nowego filmu na temat przygód Conana i szczerze mówiąc jestem nieco rozczarowany. Może i film dobrze się oglądało do jakieś połowy, ale potem niestety scenarzyści w ogóle nie mieli pomysłu, co z tym fantem zrobić – jak zakończyć historię? Jak rozbudować wątki i spektakularnie zakończyć całą to Conanową imprezę? Szczerze mówiąc po tym co zobaczyłem, robi mi się słabo, niestety wyszła papka choć na początku, film jest całkiem ciekawy – oto poznajemy tytułowego Conana, który w końcu wygląda całkiem, całkiem (chyba to też budziło kontrowersję wokół filmu). Jason robi dobre wrażenie, wymachując mieczem i robiąc groźne miny do swoich przeciwników – oczywiście większość z nich to płotki, a Conan razi wszystkich głównie jednym ciosem, by pomęczyć się z większymi wrogami nieco bardziej.

Oto poznajemy Conana, kiedy jego wioska została zaatakowana przez żądnych krwi drabów, szukających cennego artefaktu. I co? Ano młody Conan dostaje w skórę, jak wszyscy wiemy – Uwaga spoilery! – jego rodzice giną. Nasz młody barbarzyńca dorasta i jest wyjątkowo żądny krwi oraz zemsty na jednym brzydkim Panu, który posiada cenny artefakt. Tak się składa, że potrzebuje jeszcze krwi pewnej młodej panny (fajna nie powiem), która spotyka na swej drodze Conana – w ten sposób ich oboje łączy, z jednej strony pragnienie zemsty a z drugiej pragnienie walki/ucieczki/cokolwiek innego niż śmierć. I tak akcja się rozwija i szczerze mówiąc jest coraz gorzej, choć jest jedna ciekawa walka na środku filmu, bo ta na końcu jest dość żałosna. I tak nasz bohater walczy i walczy z nadciągającymi hordami przeciwników, walczy z brzydkim Panem oraz nawet wielką ośmiornicą, która tak się składa, że je ludzi – mniam, mniam.

Po filmie i końcówce, czułem żal i rozczarowanie. Wizaulnie film jest bez zarzutu, wygląda naprawdę dobrze, muzyka też, casting ok (i laska i Conan są tacy jak trzeba), ale scenarzyści się nie popisali. Mam szczerze mówiąc wrażenie, że połowę filmu pisali ludzie, a drugą połowę pisały małpy. Dosłownie małpy. Podsumowując, film ten moim zdaniem nie przebija starego Conana, który jednak jest klasyką samą w sobie – jest czymś do obejrzenia, ewentualnie zaśnięcia w połowie i tyle. Oczywiście to moje skromne zdanie, nie musicie się ze mną oczywiście zgadzać.


Komentowanie nieaktywne.